Korona św. Stefana

Węgierska moneta z roku 1893 o nominale 20 fillerów urodą nie grzeszy. Ot, zwykły aluminiowy ‘blaszak’. Na jej rewersie znajduje się korona św. Stefana: obrosły legendami – podobnie jak Szczerbiec Chrobrego – symbol koronacyjny Węgier. Pokazuję tę monetę w kontekście zachowania rzeczniczki prasowej PiS podczas wizyty w węgierskim parlamencie: pomimo zakazu jej (czyli korony) fotografowania, ona i tak zrobiła zdjęcie i zamieściła je na swoim profilu na Tweeterze. No bo kto politykowi (czy rzecznik prasowy jest politykiem?) zabroni?…
Historia wiąże koronę z rokiem 1000 i św. Stefanem, który miał ją jakoby otrzymać z rąk papieża Sylwestra II. W rzeczywistości powstała dopiero pod koniec XI wieku.
Wielokrotnie kradziona i odzyskiwana, wielokrotnie ukrywana, po I wojnie światowej stała się narodową relikwią i symbolem Węgier.

Pod koniec II wojny światowej wywieziono ją do do Austrii, by zapobiec grabieży przez Rosjan. Przekazana amerykańskiej administracji okupacyjnej została przewieziona do Stanów Zjednoczonych Ameryki i zdeponowana w skarbcu amerykańskiego banku federalnego – Fort Knox. Decyzją prezydenta Jimmy’ego Cartera, w 1978 została przekazana ówczesnym władzom węgierskim.

Przechowywano ją w Węgierskim Muzeum Narodowym; od 2000 r. wraz z berłem, jabłkiem i mieczem koronacyjnym jest wystawiona w Sali pod Kopułą Parlamentu Węgier.

Zwróćcie uwagę, na przekrzywiony krzyżyk na koronie. Prawdopodobnie stało się to w XV lub XVI wieku. Jedna z legend głosi, że został on uszkodzony podczas kradzieży w 1440 r. Druga wskazuje na Ferdynanda I, który w ten sposób chciał odebrać koronie znaczenie jako relikwii. Trzecia historia wiąże fakt uszkodzenia krzyżyka z osobą Izabeli Jagiellonki, która przed odesłaniem korony Habsburgom w 1551 r. miała go odłamać i ofiarować Janowi Zygmuntowi Zapolyi, aby nosił go na swojej piersi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *