Kamień spadł mi z serca

Od znajomego dostałem powyższą monetę: jest to amerykańska, srebrna jednodolarówka z roku 1795 zwana ‘Draped Bust’ – czyli ‘udrapowany biust’. Włosy stanęły mi dęba ze strachu, bo prezent prezentem – ale mniej więcej miałem pojęcie ile ona kosztuje na rynku numizmatycznym. A kosztuje naprawdę sporo: za nieużywaną monetę zapłacono na aukcji 110 tysięcy dolarów! Średnia cena za nią oscyluje około 5 tys. USD. Dlaczego tak drogo? Owa moneta – to 27 gramów srebra próby  0,893 – ale nie to kształtuje cenę: wybito ich bowiem zaledwie kilkanaście tysięcy egzemplarzy.

I jak ja się zrewanżuję?

Po chwili przyszło uspokojenie. W ruch poszły ‘mędrca szkiełko i oko’: lupa, mikroskop, waga i zdjęcia porównawcze. Włosy wróciły na swoje miejsce: moneta okazała się… falsyfikatem.

Średnica i grubość się zgadzały. Brakowało natomiast ‘wagi’: powinno być 26,96 g, a jest – 19,80. Brakuje zatem 7 g srebra.

Drugim elementem – był brak napisu na rancie monety. Zwróćcie uwagę, że ani na awersie, ani na rewersie nie ma nominału. Był on wybity jedynie na rancie – i to w formie napisu: ‘Hundred Cents One Dollar or Unit’. Tymczasem rant jest tu zwykły, z poprzecznymi nacięciami.

I na koniec – zdjęcia porównawcze, czyli dziecięca zabawa pod tytułem ‘znajdź różnice’. Pokażę wam cztery – a jak chcecie się dalej bawić – to bardzo proszę. Moneta na białym tle to oryginał, na czarnym – falsyfikat.

 

 

 

 

 

 

 

Kamień spadł mi z serca: już się bałem, że w drodze rewanżu będę musiał oddać samochód…

PS. Gdy znajomy dowiedział się o wartości monety najpierw zbladł, ale gdy dowiedział się prawdy – odzyskał kolory. Odetchnął z ulgą, że nie popełnił największej w życiu pomyłki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *